Dzisiaj byłam z Misiem na kontroli. Rana na głowie wygląda ładnie, o ile rana może ładnie wyglądać. Dren został ściągnięty, a kocur dostał antybiotyki. Misiek był bardzo cierpliwy i spokojny, właściwie nawet nie trzeba go było trzymać przy wyciąganiu drenu i robieniu zastrzyków.
Jestem pewna na 100%, że został wyrzucony z domu . jest wyraźnie kotem oswojonym, któremu nie obcy jest transporter.
Od jutra, przez pięć dni będę musiała robić biedakowi zastrzyki, czyścic ranę i smarować ją maścią, grzebać w uszach żeby jak najszybciej wyleczyć świerzbowiec, no i zakraplać oczka, bo przecież Misio ma też KK. Ech, nie pokocha mnie on za to . Za zamknięcie w klatce też nie, ale cóż robić? Nie mam innego wyjścia - brak domków tymczasowych .
Dzisiejsze fotki Misia.
Ostatnio robiłam sporo zdjęć działkowcom i troszkę ich tutaj wkleję .
Rozrabiają strasznie . Można siedzieć godzinami i patrzeć jak szaleją po ogródku. Najchętniej nikomu bym ich nie oddała, ale wiem, że działka to nie jest odpowiednie miejsce dla kota. Szkoda tylko, że domków brak .
Misiek był dzisiaj na kontroli. Pani doktor przepłukała mu rany i usunęła martwą skórę z uszka. Powiem szczerze, że rany na żywo wyglądają dużo gorzej. Misiek na wygolonym łebku ma po prostu trzy dziury Początkowo Misiek był bardzo cierpliwy, później przepłukane rany musiały go boleć, bo nie pozwolił sobie "po dobroci" podać zastrzyków. Mam nadzieję, że rany będą czyste, zagoją się i kocur będzie mógł cieszyć się swobodą.
Dzisiaj wszystkie koty (oprócz Czarnuli, która nie da się złapać) zostały odpchlone. łażą paskudy po różnych krzakach, zaroślach i wertepach i pełno miały kleszczy. Pousuwałam paskudztwo, mam nadzieję, że na jakiś czas będą miały spokój od pasożytów.
Kleszczy u nas bardzo dużo, z biednej Siski wyciągnęłam 4, choć przecież była wcześniej, tak jak i inne koty zabezpieczona. jeżeli będzie trzeba co 2-3 tygodnie działkowców zakrapiać, to pójdzie na to kupę kasy , a nie wiem, czy kotom nie zaszkodzi tak częste podawanie Frontline.
najchętniej kupiłabym im obroże. Z mojego doświadczenia wynika, że są najbardziej skuteczne zarówno na pchły jak i na kleszcze. boję się jedynie, że gdzieś się któryś z kotów zaczepi i będzie tragedia . Wiem, że są obroże, na gumce, albo takie, które same się odpinają gdy się kot o coś zaczepi, ale nie miałam z nimi jeszcze styczności, no i są drogie. Fundacji nie stac teraz na takie "fanaberie"
Misiu ma teraz osobny wątek. Zainteresowanych jego losem zapraszam TUTAJ
Mam dzisiaj minorowy nastrój .
Smutno na działce bez Damy, która pojechała do swojego domku.
Sisi chodzi i szuka, także Pawlik był dzisiaj jakiś nieswój .
Może to pogoda, a może tęsknią?
Z Tulą tez nie jest najlepiej, a maluchy podłapały od niej kk. A biedna Kota, jest jej fotka w wątku, też się rozchorowała, niestety znikła gdzieś, nie wiem czy jeszcze żyje, bo była słaba i wychudzona, ale złapać się nie dała .
Jakaś czarna seria
Choć Damulka domek znalazła, więc może nie jest tak źle?
Taką miałam nadzieję, że pójdą wspólnie z Siską, ale cóż, nie udało się.
Ech, smutno mi
Mi również smutno...
na pewno jest teraz i Damie i Sisi ciężko bo się rozstały
Sisi to taka piękność mam nadzieję, że znajdzie domek.
_________________ Kocia mama Stelli & Lusi & Juniorka
------------------------------------------------------------------
Posiadanie jednego kota prowadzi do posiadania następnego.
Ernest Hemingway
Oj działo się dzisiaj działo u stroszkowych kotów.
Tula od samego rana była dziwna - nie protestowała gdy brałyśmy kociaki na zakrapianie oczek.
Potem weszła do transportera i przez godzinę nie podeszła do maluchów, tak jakby przestały ją interesować .
Potem przyszedł na działkę Agent, czyli "fałszywy Misiek". Niestety nie chciał podejść.
Po jakiejś godzinie zjawił się Misiek, ten prawdziwy. Niestety nie był zainteresowany mizianiem, ani jedzeniem. Zwiał . Ale przynajmniej wiemy, że przychodzi po południu i że jest.
Ponieważ stan Tuli bardzo nas zaniepokoił pojechałam z nią i z małymi do lecznicy.
Przy okazji wzięłam Pawełka na sterylkę.
Maluchy Tuli, czyli Snip i Snap są u mnie. Czyli w domu mam teraz 8 kotów .
fotki maluchów w ich wątku, a tutaj Pawlik jeszcze śpiący po narkozie.
Dawno nie pisałam, ale tez niewiele się na działce działo.
Dochodzące koty się nie pojawiają, jest ciepło i mają teraz dużo jedzenia na swoich terenach.
Stale na działce przebywa Czarnulka i Pawełek, oraz Wiki, Kiwi i Zefirek które mają oddzielne wątki. Swój temat na forum mają też kocurki Negruś i Filemon, które pojawiły się u mnie kilka dni temu.
Pawełek wyrósł na pięknego kawalera. niestety wciąż nie pozwala się głaskać, ale gdy trzeba go złapać i dokładnie pooglądać nie drapie i nie gryzie. myślę, że gdyby znalazł się dla niego cierpliwy domek stałby się z niego miziaty kocur .
U działkowców wszystko po staremu. Rezydenci Czarnula i Pawełek maja pieczę nad maluchami Zefirkiem, Filemonem, Negrusiem i Kiwi. Maluchy rozrabiają i mają się świetnie.
Ponieważ w ostatnim okresie jestem bardzo zajęta sprawami rodzinnymi i nie mam czasu na dbanie o ogródek kociaki mają wile miejsc, w których mogą buszować i czaić się jeden na drugiego w wysokich "chaszczach" .
Kotki podzieliły się na pary Zefirek z Negrusiem, a Filemon z Kiwi. Oczywiście wszystkie razem też się bawią, można je obserwować godzinami
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum