Strona Główna FORUM FUNDACJI CHATUL
zwierzętom w potrzebie - wspólnie zrobimy dla nich więcej

RegulaminRegulamin FAQFAQ  SzukajSzukaj  LinksLinki  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Zamknięty przez: esza
2009-11-23, 20:37
01. Wprowadzenie
Autor Wiadomość
dagnes




Pomogła: 16 razy
Dołączyła: 05 Mar 2009
Posty: 702
Skąd: Schwabenland
Wysłany: 2009-05-16, 14:15   01. Wprowadzenie

"Z potraw, które się zjada powstają wszystkie choroby" (Herodot, V w p.n.e.).

Ludzka, wielka miłość do kotów powoli zabija te cudowne stworzenia. Tak, właśnie ZABIJA. Sączy truciznę do ich wrażliwych organizmów, co dzień, tygodniami, latami... Bardzo kochajc nasze futrzane zwierzątko, próbując dać mu wszystko co "najlepsze" i najdroższe, nieświadomie mu szkodzimy. A ono przecież ufa nam bezgranicznie i zjada z ręki coś, co okazuje się być trucizną, tyle że w przebraniu. Czasem daje nam sygnały, próbuje powiedzieć, że coś jest nie tak. Ale my to ignorujemy, nie słuchamy go, bo przecież wiemy lepiej. Bo coś gdzieś czytaliśmy, bo pani w sklepie dla zwierząt na pewno się zna, bo weterynarz zalecił, bo w reklamie mówili... Wierzymy im wszystkim i nie uruchamiamy najprostszego mechanizmu – logiki. Nagle nasz ukochany kot zaczyna chorować. Panika. Biegniemy do lekarza. Badania, leki, dieta. Nic nie pomaga, kot cierpi. Do końca życia jest na lekach, a jakość tego życia pozostawia wiele do życzenia, w najgorszym wypadku umiera przedwcześnie. Co zrobiliśmy nie tak? - główkujemy. Dlaczego spotkało to naszego najukochańszego przyjaciela? Pytamy, czytamy... Dowiadujemy się, że "tak miało być", albo że nasz pupil po prostu "miał pecha" lub "był podatny" na chorobę. Być może usłyszymy też inne skomplikowane teorie, które mają na celu wyłączenie naszej i weterynarzy odpowiedzialności. Jednak mało kto zada sobie trud wyjaśnienia, jaki wpływ na przebieg wydarzeń miała dieta naszego kota. A ma ona znaczenie pierwszoplanowe!

Jesteśmy tym, co zjemy. Czyż nie słyszeliśmy tego zdania wielokrotnie? Na pewno. Koty także są tym, co zjedzą. A co jedzą? Tak naprawdę to zwykle świństwa i śmieci. Ładnie zapakowane, z kolorowymi napisami o „naukowej formule”, „w pełni zbilansowanym składzie”, który „gwarantuje długie, zdrowe i szczęśliwe życie”. Czy aby na pewno? To dlaczego tyle zadbanych, wypieszczonych, "dobrze odżywionych" i wychuchanych kotów tak ciężko choruje? I jest ich coraz więcej. Czy zastanawialiście się kiedykolwiek dlaczego, według „zasad żywieniowych” koncernów produkujących karmy, koty po skończeniu 6 roku życia zaliczane są już do „seniorów”? Odpowiedź producentów oraz wielu weterynarzy jest zwykle taka: bo od tego wieku zaczynają u kota występować choroby związane ze starzeniem się. A ja się pytam, czy komuś nie pomyliły się aby rachunki?? Bo skoro kot żyje nawet do 20 lat, a w wieku 6 lat ma być już staruszkiem, to coś musi być nie tak. Więc o co w tym wszystkim chodzi? Postaram się to wyjaśnić w dalszych częściach.
Pożywienie to takie cegiełki, budulce dla żywego organizmu. Z tych cegiełek komórki czerpią substancje potrzebne do życia oraz produkcji nowych komórek i innych substancji niezbędnych organizmowi. Każdy organizm to miniaturowa fabryka przetwórcza, gdzie z jednej strony wchodzą półprodukty, w środku są przerabiane na produkty końcowe, a z drugiej strony wydalane są odpady poprodukcyjne. Aby produkcja mogła sprawnie działać, potrzebne są odpowiednie „narzędzia”. Każdy organizm ma więc swoje własne, specyficzne dla danego gatunku komórki, enzymy, hormony i organy, które w toku ewolucji wyspecjalizowały się w przetwórstwie konkretnego, określonego typu pokarmu. Te "narzędzia" pasują idealnie tylko do tych "półproduktów" (pokarmów), które są właściwe dla danego organizmu. To tak, jak śrubokręt pasuje do śrubki - jeśli będziemy próbowali przykręcić ją przy pomocy maszynki do mielenia mięsa, raczej nic z tego nie wyjdzie. Proces ewolucji trwał dziesiątki milionów lat i jego efektem jest doskonale funkcjonująca fabryka-organizm. Dlatego specyficzny gatunkowo metabolizm nie ulegnie zmianom w przeciągu kilku lat. Ani nawet 100 lat.

Ze względu na rodzaj metabolizmu ssaki można podzielić na 3 grupy: mięsożerne, roślinożerne oraz wszystkożerne. Ssaki roślinożerne wyspecjalizowały się w trawieniu pokarmów roślinnych, mięsożerne pokarmów pochodzenia zwierzęcego, a wszystkożerne obydwu tych rodzajów. Człowiek jest wszystkożerny, a krowa roślinożerna. Z tym nikt nie próbuje dyskutować. Ale kot jest mięsożercą. Bezwzględnym. Dlaczego zatem próbuje nam się ostatnimi czasy wmówić, że może on, a wręcz powinien jeść rośliny? I każe nam się go żywić tak, jakby był królikiem? Oczywiście, jak zawsze, gdy nie wiadomo o co chodzi, to zapewne chodzi o pieniądze.

Właściwe pożywienie prowadzi do zachowania zdrowia i wpływa na umiejętność samoleczenia się organizmu, tak często obecnie pomijaną. Pożywienie niewłaściwe będzie powodowało choroby, gdyż nie jest w stanie zaspokoić specyficznych potrzeb żywieniowych komórek organizmu danego gatunku, ani nie może być odpwiednio przez ten organizm "przerobione". Dokładnie tak: niewłaściwy pokarm = choroba. Choroba nie powstanie oczywiście z dnia na dzień, będzie się rozwijać miesiącami, latami. Aż nagle pojawią się jej zewnętrzne oznaki. Dlatego tak trudno jest wielu osobom powiązać podawanie niewłaściwego pokarmu z wystąpieniem choroby. Mówią: mój kot czuł się i wyglądał świetnie przez tyle lat jedząc tą karmę, więc ona musi być świetna. Teraz „nagle” zaczął chorować. No tak, dopóki choroba nie była zaawansowana, to niestety kociak nie umiał powiedzieć nikomu, że czasem go pobolewa, że często jest mu niedobrze albo ma mniej energii. Ale gdy nagle przestał całkowicie jeść, albo padł nieprzytomny, to człowiek myśli, że choroba właśnie w tym momencie się zaczęła. Nic bardziej mylnego.

Dlaczego koncerny produkują tak ogromną ilość rodzajów karm? Inne dla juniorów, dorosłych i seniorów. Oddzielne dla domowych i wychodzących. Dla tych z długą, średnią i krótką sierścią. Dla wrażliwych, wybrednych, aktywnych, kastrowanych, light, na lepszą sierść, na zęby, dla persów, syjamów, maine coonów i co tam jeszcze się tylko da. Skoro w naturze wszystkie koty żywią się tym samym (głównie upolowanymi gryzoniami), od małego do dużego, w młodości, w czasie ciąży i na starość, na Syberii, w Polsce i w Afryce, to po co to wszystko? Nie trudno się już domyśleć – chodzi o pieniądze. To tzw. marketing niszowy. Po drugiej stronie znajdują się produkty lecznicze: na nerki, wątrobę, cukrzycę, otyłość, struwity, alergię, niestrawność, łupież, zapalenie dziąseł i inne. Czyli na te choroby, które producenci karm sami spowodowali. I co? I nic. Dzięki karmom leczniczym mogą zarobić dodatkowe pieniądze, wcale przy tym nie lecząc przyczyn chorób, tylko maskując ich objawy.

Nie wszystkie choroby kotów spowodowane są błędami żywieniowymi, to oczywiste. Są także, tak jak u ludzi i innych gatunków, przyczyny genetyczne, fizyczne, środowiskowe itd. Ale obecnie szacuje się, że większość chorych kotów cierpi z powodu nieprawidłowego żywienia. I tym odsetkiem zajmę się w dalszych rozdziałach.

Czym i jak zatem karmić nasze koty, aby ich nie skrzywdzić, aby były zdrowe? To jest temat na długą opowieść....
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0.17 sekundy. Zapytań do SQL: 12