Trudna sztuka łapania kotów

Trudna sztuka łapania kotów

Po prawie rocznej przerwie wróciliśmy na podwórko, z którego w ubiegłym roku w połowie sierpnia zabraliśmy suczkę Sarę i pięć trzytygodniowych kocich maluszków.
Przypomnijmy fakty.
W ubiegłym roku w okresie od maja do połowy sierpnia na tym podwórku wysterylizowaliśmy kilkanaście kotów. Dzień po zabraniu przez nas pięciu kociaków i Sary na podwórku pojawiły się osoby z innej fundacji. Sądziliśmy, że koty bytujące na podwórku zostaną zabezpieczone w 100%
Niestety w tym tygodniu zostaliśmy zawiadomieni przez karmicieli o przebywającej na podwórku kotce z trzema kociakami. Poprosiliśmy karmicieli o przegłodzenie rodzinki i 10 sierpnia pojawiliśmy się na miejscu gotowi do akcji
Łapankę rozpoczęliśmy o 8.00 rano, zakończyliśmy o 12.00. Podkreślić musimy, że pora ranna jest najwłaściwszą z uwagi na panujące obecnie w ciągu dnia wysokie temperatury. Zaopatrzeni w trzy klatki łapki, transportery i ogromne chęci stawiliśmy się na tym podwórku, dużym, zarośniętym i zabudowanym.
Po około pół godzinie pierwszy sukces! Do jednej z klatek złapało się młode kilkumiesięczne kociątko! Niedługo po nim, do następnej klatki, złapało się drugie z tego samego miotu, tym razem całe czarne. Z trzecim kociątkiem jeszcze walczyliśmy żeby przekonać je do wejścia do klatki. Niestety, to trzecie okazało się najsprytniejsze…
Mimo wielu prób smakowych oraz wabienia, do klatki kociątko wejść nie chciało… Podchodziło do klatki, już częściowo w niej było i nagle w tył zwrot i z powrotem do krzaków.
Mama kociątek przywitała nas przy wejściu i zaraz po tym zniknęła…
Podkreślmy specyfikę takich kocich łapanek. To w większości koty dzikie łapiemy. Musimy robić to w sposób bezpieczny dla wszystkich, karmicieli, nas i kotów oczywiście. Musimy również mieć zapewniony transport sprzętu i nas, oraz w drodze powrotnej kotów, wolne miejsca w lecznicy i działamy!

Młodzi, koci adepci chodzenia własnymi ścieżkami złapani trafili po zakończeniu łapanki do lecznicy. Jedno to koteczka (nie będzie rodzić w przyszłości niechcianych kociąt), drugie czarne to kocurek (nie będzie znaczyć i przemieszczać się w poszukiwaniu swoich drugich połówek
W tym miejscu serdecznie dziękujemy miejscowym karmicielom oraz panu Michałowi za pomoc! Wspólnie możemy więcej!

 

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany.