Pawełek

Czarnula wiedziała, że na tej działce zawsze dostanie jeść i nikt nie zrobi jej krzywdy, więc pewnego lipcowego  dnia w 2009 roku przyprowadziła na ogródek swoje dzieci.

Czarnuli już z nami nie ma, kociaki znalazły domki, jedynie Pawełek, najbardziej nieufny z całej czwórki, pozostał.

Staraliśmy się przekonać Pawełka by zaufał, pozwolił się wziąć na ręce, ale pozwolił się tylko lekko pogłaskać i to nie zawsze.

Pewnego dnia bardzo się rozchorował, po wielu próbach udało się go złapać i zawieźć do weterynarza na stacjonarne leczenie. Niestety po 2 dniach trzeba było kocurka odebrać – nie jadł, nie pił, siedział skulony w kuwecie i strasznie płakał – trzymanie go w klatce zrobiłoby więcej szkody niż pożytku.

Zaopatrzyliśmy kota jak tylko się dało i wypuścili. Pawełek nie pojawił się na działce przez kilka miesięcy, już myśleliśmy, że stało się najgorsze, aż tu nagle pewnego dnia zobaczyliśmy jak siedzi na dachu altany jakby nigdy nic się nie stało.

Teraz Pawełek jest statecznym dużym kocurem. Czasami pozwoli się nawet wziąć na kolana… na minutę. Mamy nadzieję, że z czasem się to zmieni i pozwoli się głaskać, drapać za uszami i miziać po brzuchu o wiele dłużej.

Pawełek jest tak niezależnym, ostrożnym i nieufnym kotem, że szukanie mu domu nie wchodzi w rachubę.