Koty z Bobrka

W Bobrku, najuboższej dzielnicy Bytomia kotami opiekuje się m.in. pani Mariola i pani Jadzia. Łącznie kotów jest około 40.

W 2015 roku wysterylizowaliśmy kilkanaście kotów pani Marioli. Leczyliśmy też urodzone tam kociaki, które ledwo wyszły z życiem z zaawansowanego kociego kataru. Udało się im znaleźć nowe domy.

Obecnie staramy się ogarnąć koty z podwórka pani Jadzi. Jest ich na pewno 20, może 25. W grudniu 2015 wysterylizowaliśmy już 7 kotek. Następne czekają na swoją kolej.

Dorosłe koty w Bobrku, na podwórku pani Jadzi jakoś sobie radzą, nie są chude, pani Jadzia dwa razy dziennie je karmi, ale sama nie ma pieniędzy na sterylizację swoich podopiecznych, ani możliwości transportu do weterynarza. Niestety rodzące się tam kociaki są bez szans… Maluchy rodzą się w zimnych, wilgotnych piwnicach, albo krzakach. Większość umiera w wieku kilku tygodni. Gdy któreś przeżyje, to dołącza do stada i powiela los rodzica, rodząc kolejne pokolenia kotów „bez szans”.

Dzięki sterylizacji kotki nie będą tracić cennej energii na ciąże i odchów młodych, a kociaki nie urodzą się w tych strasznych warunkach. To, co widzimy i opisujemy to wierzchołek góry lodowej. Najgorsze tragedie kocich noworodków dzieją się w zamkniętych piwnicach i innych skrytkach familoków, do których nikt nie wchodzi. W XXI wieku, jako ludzie obdarzeni empatią dla każdego stworzenia, nie powinniśmy się godzić na dalsze trwanie tego stanu.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany.